Niektórzy ludzie nauczyli się pedałować tak mocno, ponieważ bali się, że jeśli zwolnią — zostaną opuszczeni
- 3 dni temu
- 4 minut(y) czytania
Refleksje z pracy terapeutycznej i superwizyjnej wokół sportu, perfekcjonizmu i nadkompensacji

W pracy terapeutycznej z pacjentami oraz superwizantami często spotykamy młodych ludzi, którzy funkcjonują tak, jakby całe życie było wyścigiem. Są szybcy, zadaniowi, ambitni, kontrolujący siebie i otoczenie. Z zewnątrz sprawiają wrażenie silnych i niezależnych. Często słyszymy o nich:„świetnie sobie radzi”,„jest bardzo dojrzały”,„ma wysokie wymagania wobec siebie”. Dopiero bliższy kontakt pokazuje, jak ogromne napięcie kryje się pod tą „siłą”.
W gabinecie bywają zmęczeni ciągłym udowadnianiem swojej wartości. Nieufni wobec pomocy. Czujni. Czasem perfekcyjni do granic wyczerpania. Czasem tak przyzwyczajeni do jazdy „na maksymalnych obrotach”, że odpoczynek zaczyna kojarzyć im się z porażką. W takich momentach metafory pomagają mówić o doświadczeniu emocjonalnym bez wchodzenia od razu w konfrontację czy interpretację. Jedną z metafor, która szczególnie dobrze sprawdza się jest metafora kolarstwa...
Praca z motywacją do kreowania nowej trasy
Terapia trochę przypomina jazdę na rowerze pod górę

Czasem mówię swoim pacjentom i superwizantom tak :
„Terapia trochę przypomina jazdę na rowerze pod górę. Na początku często wydaje się, że inni jadą szybciej, że Tobie jest ciężej albo że może w ogóle nie dasz rady. Czasem ma się ochotę zejść z roweru i powiedzieć: ‘to bez sensu’. Ale w kolarstwie nie chodzi o to, żeby cały czas jechać szybko. Najważniejsze jest, żeby nauczyć się utrzymywać równowagę, rozpoznawać własne tempo i wiedzieć, kiedy odpocząć, a kiedy nacisnąć mocniej na pedały. Terapia nie jest wyścigiem. To bardziej uczenie się swojego stylu jazdy.A ja mogę być trochę jak osoba jadąca obok — nie pedałuję za Ciebie, ale pomagam znaleźć drogę, kiedy pojawiają się zakręty, piach albo strome podjazdy.”
Ta metafora często pozwala ominąć niechęć, obawy przed zmianą.. . Pacjent nie słyszy: „musisz się zmienić”, ale raczej: „możesz nauczyć się jechać inaczej”.
Z perspektywy superwizyjnej widzę, że metafory sportowe często pozwalają dotrzeć tam, gdzie język psychologiczny okazuje się zbyt abstrakcyjny albo zbyt konfrontujący. Szczególnie u osób funkcjonujących zadaniowo, wysoko wydolnych, przyzwyczajonych do działania mimo bólu.
Psychoedukacja na temat strategii przetrwania
Kiedy „mocne pedałowanie” staje się strategią przetrwania
Szczególnie poruszająca bywa ta metafora w pracy z osobami z pozabezpiecznym stylem przywiązania, silną nadkompensacją, perfekcjonizmem czy potrzebą kontroli.
„Wyobraź sobie kolarza, który jedzie tak, jakby cały czas był na ostatnich kilometrach wyścigu. Nie ogląda się za siebie, nie zatrzymuje, nie pokazuje zmęczenia. Mocno zaciska dłonie na kierownicy, bo ma poczucie, że jeśli choć trochę odpuści — straci kontrolę i zostanie w tyle. Z zewnątrz wygląda na bardzo silnego.Ale jego ciało od dawna jedzie w trybie przetrwania. Czasem perfekcjonizm i potrzeba bycia najlepszym działają właśnie jak taka jazda: szybko, ambitnie, bez prawa do słabości. Problem w tym, że człowiek zaczyna traktować siebie jak maszynę, a nie jak kogoś, kto może być zmęczony, przestraszony albo potrzebować wsparcia.”
W wielu przypadkach po raz pierwszy zaczynamy wtedy mówić o lęku ukrytym pod kontrolą, o niepewności przed nowym sposobem funkcjonowania, o głęboko za pięknymi strojami i gadżetami ukrytym wstydzie...
W pracy z osobami silnie perfekcjonistycznymi coraz bardziej porusza mnie pewien paradoks: im większa wydolność zewnętrzna, tym czasem większe odłączenie od własnych potrzeb. Niektórzy sportowcy funkcjonują tak, jakby całe życie było ostatnim etapem wyścigu. Podczas wielugodzinnych rozmów często okazuje się, że perfekcjonizm nie jest wyłącznie ambicją. Bywa strategią regulowania lęku. Próbą zasłużenia na bliskość. Sposobem na uniknięcie poczucia niewystarczalności. Niektóre osoby nauczyły się bardzo wcześnie, że mogą być zauważone głównie wtedy, gdy są „naj”: najlepsze, najsilniejsze, najbardziej wytrzymałe, najbardziej samokontrolujące się. I właśnie dlatego odpuszczanie bywa dla nich bardziej przerażające niż przeciążenie. Wiele dziedzin sportowych przyciąga osoby z nadkompensacyjnymi strategiami radzenia sobie. Nie dlatego, że sport „powoduje” trudności psychiczne. Raczej dlatego, że oferuje przestrzeń, w której pewne mechanizmy mogą zostać nagrodzone społecznie.
Perfekcjonizm często wygląda imponująco.
Hiperkontrola bywa mylona z dojrzałością.
Przekraczanie własnych granic — z siłą psychiczną.
Tymczasem pod spodem czasem znajduje się ogromny lęk przed byciem przeciętnym, nieważnym albo niewystarczającym. Dlatego jedno z najważniejszych zdań, które pojawiło się w mojej pracy w ostatnich miesiącach, brzmi:
„Niektórzy ludzie nauczyli się pedałować tak mocno, ponieważ kiedyś wydawało im się, że jeśli zwolnią — zostaną opuszczeni.”

To zdanie porusza mnie również superwizyjnie. Przypomina, że objaw bardzo często był kiedyś rozwiązaniem. Nadkompensacja nie jest „fanaberią ego”, ale próbą ochrony kruchego miejsca...
Psychoedukacja o emocjach i mechanizmach pracy
Symboliczne elementy roweru jako język emocji
Ogromną wartością metafor jest możliwość budowania wspólnego języka terapeutycznego. Poszczególne elementy kolarstwa mogą stawać się symbolicznym opisem doświadczeń pacjenta:
przebita dętka — kryzys emocjonalny lub przeciążenie,
przerzutki — różne strategie radzenia sobie,
sprint — chwilowy zryw motywacji,
trening — małe, regularne kroki,
kask — bezpieczeństwo i granice,
peleton — wspierający ludzie, (kogo mamy na trybunach, jakie ich słowa, gesty, mimika i zachowania są dla mnie kojące i doładowujące szeroko rozumiane wsparcie)
odpoczynek — jako część procesu, a nie porażka...
Dzięki temu łatwiej rozmawiać o emocjach bez poczucia „psychologizowania”. Czasem pacjent sam zaczyna używać tej narracji: „mam dziś przebitą dętkę” albo „chyba cały czas jadę sprintem”. I właśnie wtedy metafora staje się doświadczeniem bycia i budowania i pogłębiania relacji....
Praca nad uelastycznieniem strategii
Terapia nie odbiera ambicji
W pracy terapeutycznej niezwykle ważne wydaje mi się to, by nie patologizować samej potrzeby osiągania, rozwoju czy rywalizacji. Sport daje przecież także sprawczość, wspólnotę, kontakt z ciałem, doświadczenie przepływu i sensu.
Jako psychoterapeutka, superwizor, mama dziecka które widzie w świat sportyu turbo-ważnym jest ciągłe podkreślanie :
„Terapia nie polega na zabraniu komuś roweru ani ambicji. Bardziej na tym, żeby nauczyć się jechać tak, by nie umrzeć z wyczerpania przed metą, której nawet samemu się nie wybrało.”
I może najważniejsze zdanie w tej metaforze brzmi:
„Niektórzy ludzie nauczyli się pedałować tak mocno, ponieważ kiedyś wydawało im się, że jeśli zwolnią — zostaną opuszczeni.”
Bo pod perfekcjonizmem bardzo często nie znajduje się pycha. Tylko lęk. Samotność. I ogromne pragnienie, by w końcu móc jechać obok kogoś, a nie ciągle przed kimś albo przeciwko komuś..
Praca ze sportowcami polega na stworzeniu przestrzeni, w której:
człowiek może sprawdzić, czy nadal chce jechać w tempie, które go wyniszcza ?
Czy potrafi odpocząć bez poczucia winy?
Czy umie istnieć także poza wynikiem?
Często powtarzam, że w sporcie liczy się dobra zabawa i czasem największą zmianą nie jest wygranie wyścigu, Tylko odkrycie, że można zostać przyjętym również wtedy, gdy nie stoi się na podium...
Tego Wam życzę, byście obok siebie mieli osoby, które :
💡 doceniają za to że jesteście
💡 czują dumę po prostu z okazji tego że próbujecie,
💕 doceniali proces a nie skupiali się na efektach
💡 patrzyli na Was całościowo - cokolwiek nie zrobisz jesteś kochany, wartościowy a w moich oczach wielki - nie przez sukcesy a przez to, że próbujesz i jesteś otwarty na wszelkie doświadczenia emocjonalne...
Serdeczności
Kamila Stefanik
Centrum Kreatywnego Rozwoju



Komentarze